niedziela, 26 marca 2017

Testy wykrywaczy

No i stało się w końcu , wczoraj zjechało się w łącznej ilości jedenastu czarodziei z Polski aby jak co roku połazić z pikającymi różdżkami, pokręcić się po wiosennych łąkach. Pogoda dopisała na tyle że niektórzy chodzili w podkoszulkach :-). zjechali się z gór, Lubuskiego,  Wielkopolski i okolic Wrocławia. 

Sprzęt pikający jaki wziął udział we wczorajszym teście  to
Teknetics T2 :
Garretty AT Pro:
Troy Shadow X3 i X5:
Solfernus v 2.6 :
Minelab safari :
Wykrywacz MD coś tam :

Whites MX sport :



Reszta wykrywaczy nie brała udziału, ponieważ w momencie testu łaziła po innej zbyt oddalonej łące.

Na początek zakopaliśmy monetkę srebrną 1/24- część talara na 15 cm, w normalnej czarnej glebie na płask.
Oprócz chińczyka MD wszystkie wykrywacze czysto sygnalizowały co leży pod cewką.
Troy Shadow X5 ( w tle Minelab safari)

Na następnym polu w innym miejscu zakopaliśmy tą samą 1/24 część talara na 20 cm głębokości na płask, i tu się okazało że problemy o dziwo miały obydwa Troye. 
Wykrywacza MD już nie braliśmy w ogóle pod uwagę.

Reszta wykrywaczy poprawnie identyfikowało tą monetę.
Teknetics T2 z cewką Nel Tornado.

Następnie na 26 cm głębokości , zakopaliśmy spatynowane 3 Pfeningi z 1826r.
Tu wszystkie wykrywacze oprócz obydwóch ( Troy Shadow X3 i X5 ) wykryły monetę i sygnalizowały ją dźwiękowo , z tym że jedynie Minelab safari posiadał odczyt na wyświetlaczu.


Potem zakopaliśmy na 20 cm srebrne 1/24 talara na sztorc.

Tu nastąpiła konsternacja, gdyż okazało się że oprócz Minelaba Safari i Solfernusa żaden z wykrywaczy nie wydał dźwięku.

Należy zaznaczyć, że o ile Minelab safari identyfikował monetę i podawał sygnał do kopania , to Solfernus v 2.6 tylko ją identyfikował na wyświetlaczu ze słabym  dźwiękiem w jedną stronę, czyli pomimo że ją widział nie był to absolutnie sygnał do kopania.
Garrett At Pro

Whites MX sport.

Wszystkie testy były dokonywane na ustawieniach na jakich użytkownicy wykrywaczy chodzą na co dzień i chodzili w danym dniu. Bez przesterowań i różnych innych kombinacji alpejskich typu All Metal bez dyskryminacji  i szybkim poruszaniu cewką nad celem.

Cały ten nasz zwykły test był robiony jedynie z ciekawości aby zobaczyć jak to wygląda w praktyce bez żadnych przygotowań, podkręceń i ściemy, można powiedzieć z marszu. 
 Po lewej w tle Minelab safari.

Doszedłem jeszcze do takich przemyśleń, że wkrótce  nakręcimy film dla niedowiarków, którzy i tak będą twierdzić że wykrywacze były źle ustawione, a obsługujący pomimo wieloletniej praktyki są laikami. Ale tak już świat jest urządzony :-).
Główny skład sprzętu i zaopatrzenia wszelakiego :-).


Jeśli coś przekręciłem to biorący udział w tej zabawie niech mnie sprostują.


P.S.
Aby było tak po równo to z pozdrowieniami od swojego uczonego towarzystwa jak to mówi poszukiwacz Antkowiak :

https://radiogdansk.pl/wiadomosci/item/38668-archeolodzy-za-ponad-milion-czyli-afera-korupcyjna-w-wojewodzkim-urzedzie-ochrony-zabytkow-w-slupsku




środa, 22 marca 2017

Solfernus dylematy posiadaczy, i nie tylko.

Skierowano mnie na "O" abym sobie popatrzył co tam w temacie diabła piszą i abym coś rzekł :-)

http://odkrywca.pl/solfernus,745730.html

A więc rzeknę tak, wszyscy piszący o tej maszynie mają rację.
Mają rację zarówno Ci co na niego plują jak i Ci co stoją za nim murem.

Wyjaśnię dlaczego.
Otóż drodzy mili zacznę może od stwierdzeń nieprawdziwych. Czyli od pitolenia w bambus o rozpadających się plastikach i mydelniczkach.
Praktycznie od czasu zmiany s-ki na stalową ze sztycą wszystko jest ok. Nic się nie telepie nie odpada.
Jedyną wadą są ciężko chodzące plastikowe nakrętki skręcające sztycę. Co jakiś czas przeszlifowanie gwintu wodną pięćsetką eliminuje ten temat. To tyle co do mechaniki.

Co do stwierdzeń prawdziwych, spotkałem się z cewkami które dostawały dryfu termicznego przy bardzo wysokich temperaturach rzędu 45 stopni przy glebie. Lecz i takimi które dawały ciała do 30 stopni C. Sadzę że zależy to od każdej indywidualnej cewki.

Cewki te idealnie pracują w średnich i niskich temperaturach.
Podczas wielu lat nie trafiłem na cewkę która by miała problem z mokrą trawą oraz wilgocią. Co nie oznacza iż twierdzę że takich nie ma, ponieważ jeśli ktoś pisze że ma takie problemy to oznacza iż cewka jest wadliwa i należy ją bezspornie wymienić.

Co do reszty twierdzeń, to mogę jedynie z praktyki powiedzieć że moim prywatnym zdaniem błędem jest na średnio zaśmieconym terenie chodzenie na Dys2 i Dyn 1, lub na Dys 2 i Dyn2 lub 1.

Otóż problem polega na dźwięku jaki daje Dys2, czyli na jednym torze dźwiękowym występują dwa sygnały jeden niski od żelaza i wysoki dla koloru. Przy przemiataniu moneta z tlenkiem lub leżąca w bliskiej odległości od żelaza jest słabo wykrywalna ponieważ te dwa dźwięki się mogą nakładać, dlatego ktoś tam pisze że niski sygnał od żelaza przy dokładniejszym ponownym najechaniu na punkt staje się wysokim sygnałem dźwiękowym koloru. Jeśli ktoś ustawił próg na 5-6 to będzie tak miał, jeśli obniży próg na 2-3 to może to wyeliminować , wtedy selektywność się zwiększa kosztem głębokości wykrywania. Porada "wujka dobra rada" , ,,,,tylko słuchawki oraz Dys1 i Dyn2 oraz próg 5-6. da od razu właściwy wysoki sygnał na kolor.

Z tego co czytam problem jest również w niezrozumieniu ustawienia sygnału wiodącego i do czego służy, otóż podbija on słabe sygnały. 
Reszta ustawień to .......kupujemy wykrywacz idziemy na pole w kieszeni mamy zestaw monet, śmieci i żelaza.
Zakopujemy oznaczamy co gdzie leży i ustawiamy wykrywacz. Tak się uczymy godzinę, dwie, trzy, pięć, aż w końcu dotrze do nas co do czego służy i co się dzieje jak ustawimy filtr czy selektywność i inne nastawy  na taką a nie inną wartość w różnych kombinacjach.


Mogę to porównać do toru wyścigowego i kierowcy rajdowego.
Kierowca najpierw zaznajamia się z autem potem długo ćwiczy zanim dopuszczą go do wyścigów. Jak mówią, trening czyni mistrza w każdej dziedzinie. W tej też, Solfernus nie jest wykrywaczem dla każdego, typu włącz i idź, ma swoje kaprysy wady i zalety.
Jak kierowca bez treningu pojedzie to się bez wątpienia rozbije na torze, tak jak poszukiwacz bez właściwego treningu rozbijać się będzie na polu. W takim wypadku co powiemy? , że auto było do bani ?, czy że kierowca nieprzygotowany?

Diabeł ma wady ponieważ jest to tylko urządzenie. Lecz mitem jest i nieprawdą, że jako urządzenie posiadające wady jest do bani.

Tak jak wcześniej już pisałem, nie ma tych wad więcej niż inne urządzenia tego typu w tym zakresie cenowym. Nie będę tu polemizował i podawał przykładów wad innych urządzeń bo odsyłałem już wcześniej niedowiarków na forum Proscana tam się można naczytać do woli.

Czyli reasumując, i parafrazując jednocześnie sentencję z Misia Barei " patrzmy aby minusy nie przysłoniły nam plusów".

Plusem jest składanie, zasilanie, podświetlenie, piórkowa waga, a co za tym idzie świetna ergonomia. 
Tak jak wspomniałem prawdę o wykrywaczach pokazuje wyraźnie forum Proscana, mity o świętym zachodnim Gralu to tylko mity.

Czyli biorąc pod uwagę różne plusy i minusy, jest to taki sam wykrywacz jak inne wykrywacze z półki średniej w tej klasie cenowej. 

Wniosek płynie taki, jeśli chcemy nosić wykrywacz na jednym palcu i nie płacić 5 tyś to diabeł jest odpowiedni, tyle i aż tyle.
Nikt nikomu nie zagwarantuje, że to za co zapłacimy dwa razy tyle nas zadowoli bo nie będzie miało wad, bo dla jednych będzie za ciężko, dla innych niestabilnie, dla jeszcze innych nie będzie podświetlenia, dla następnych za głośno , a dla jeszcze innych za żółto.

Cóż można dodać,....mogę dodać że swego czasu zachorowałem na Saaba 9000 CS, czytałem fora i ostatni włos mi się na głowie jeżył jakie przeboje z nim co niektórzy mieli, ale chciałem pojeździć sobie na 225 konikach, ....kupiłem i co ?


 Saabina na wykopkach.

 ano nic .....10 lat jeździłem i palcem nie dotykałem. To samo jest z telewizorami, telefonami, nożami,  i innymi urządzeniami. Jedni chwalą, inni plują, zależy jak kto trafi i co mu pisane przez Najwyższego. 

I to by było na tyle  jeśli chodzi o to czy diabeł jest de best czy de bania :-). A każdy wykrywacz ma tą jedną wadę że na jego końcu stoi człowiek. On decyduje gdzie pójdzie, czy będzie kopał czy nie, co słyszy i jak słyszy, oraz co widzi.

P.S.
http://medartzasada.blogspot.com/search?updated-max=2017-03-24T16:30:00%2B01:00&max-results=3






 

poniedziałek, 20 marca 2017

Złoty Cielec cd.1

Jedna z teorii co do "Złotego Cielca" była taka :

W roku 1826 w Radymnie znaleziono w rzece San głowę byka , według opisów była wykonana ze srebra , pozłacana i ozdobiona diamentami. 
 Tak głosi tekst  ryciny z Muzeum Archeologicznego w Krakowie :

„Głowa iest srebna wyzłacana i dęta, wielkość teyże iako bydlęcia mającego lat 2,  rogi teyże głowy maią cali 14 długości. (…) Korpus tey głowy  został w Wodzie.(…) znaleziona dnia 26 Juny. 826.”




Z kolei tekst z gazety „Gazety Warszawskiej” z lipca 1826 r mówi :

 „Głowa ta z ciągnioneg srebra trzynastey proby zrobiona, niegdyś pozłacana,  waży do trzech funtów Wiedeńskich . Kształt iey iest iakiegoś zwierzęcia niewiadomego (…). Musi reszta potworu  tego znaydować się na dnie, bo białość srebra w odłamaniu dowodzi  świeże oderwanie głowy od korpusu. Miałem tę głowę w mych rękach (…).
Rząd kraiowy (…) postawił straż na brzegach i trudni się robieniem skrzyni, żeby  wypompować wodę i dalsze czynić poszukiwania. (…) rybacy utrzymuią,  że korpus zwierzęcia tego (…) naymniey dwa łokcie przysypany iest piaskiem.”

Tu warto zacytować Michała Parczewskiego oraz to co ustalił :

"  Ponieważ w jednym z XIX-wiecznych pamiętników natrafiłem na przekaz, że zabytek wzięto (…) do zbioru starożytności w Wiedniu, przy pierwszej okazji sprawdziłem tę relację u źródła, w archiwum Kunsthistorisches Museum. Ku mojemu przyjemnemu zaskoczeniu zachowały się dwa pisma w sprawie znaleziska z Radymna. W grudniu 1826 r. dyrektor C.K. Gabinetu Monet i Starożytności pytał o bliższe dane na temat odkrycia starożytnego przedmiotu z pozłacanego brązu. 
W odpowiedzi urząd C.K. Nadkomorzego [Oberstkämmereramt] podał m.in.: „Znalezisko składa się z kilku fragmentów przedniej części posągu, który został uformowany z blachy miedzianej i przedstawia rogatą figurę zwierzęcą. Znalezisko zostało dokonane przez rybaków w zatoce rzeki San przy północno-wschodnim krańcu osady targowej Radymno i Wysocko, 360 sążni wiedeńskich od pierwszej miejscowości i 1650 sążni wiedeńskich w prostej linii od zamku Wysocko (…). Ponieważ zachowane fragmenty pod żadnym względem nie mają wartości, c. k. gubernator krajowy Galicji sądzi, że powinno się poniechać przesyłki [do Wiednia], a znalezisko ofiarować narodowemu zakładowi naukowemu w Galicji.”

Zagadką jest dlaczego do Wiednia poszła informacja o jakiejś bez wartości głowie z blachy miedzianej, przez co głowa pozostała w Galicji. I tu nagle w do dziś nie wyjaśnionych okolicznościach głowa ta wyparowała,  nie została odnaleziona.


W niedalekiej okolicy nagle w  1963r wypływa informacja  o złotym byku ukrytym w Nowym Sączu. Można by się zastanowić czy czasem obydwie sprawy nie są powiązane, ponieważ sprawy są oddalone jedynie o 90 km., i w tej samej rejonizacji. 
Jeśli ktoś okłamał władze w Wiedniu, to mógł wiedzieć że to była rzecz należąca do Słowian, i być może ukryto tę głowę w Nowym Sączu.


P.S.
https://www.youtube.com/watch?v=hjW4gGwEdeE

https://www.youtube.com/watch?v=66UEjSUIGbQ